Autor  

Bycie grubym nie jest fajne — moje podsumowanie 28 dni postu dr Dąbrowskiej


W życiu schudłam i przytyłam już tyle razy, że mogę śmiało nazwać się głupią. I leniwą. Dlatego do tematu postu dr Dąbrowskiej podeszłam z dystansem, ale jednocześnie uznałam to za ostatnią szansę dla mojej głupoty. Cztery tygodnie za mną. Dokładnie dwadzieścia osiem poranków, kiedy budząc się powtarzam

wszystko jest w Twojej głowie, wszystko jest w Twojej głowie

Jest taki dowcip, że “linia ma być gruba i wyraźna”. Owszem, tak gruba i tak wyraźna, żeby można było nią przekreślić dotychczasowe żywienie. Chociaż wpierdzielanie syropu glukozowo-fruktozowego i tłuszczy trans, żywieniem ciężko nazwać. Ja pod tą grubą krechą chcę zacząć NOWE, LEPSZE i ZDROWE życie. Po wielu latach prób, odchudzania w sieciówkach, dietach pudełkowych i cudowaniu. Jak przeczytacie książki o poście dr Dąbrowskiej, to może też podzielicie mój entuzjazm. W każdym razie — polecam:

Moje pierwsze wrażenie opisujące post i powody, dla których go w ogóle zaczęłam, znajdziecie we wpisie z przepisem na postne leczo. Kolejny tydzień, czyli 14 dni oczyszczania, podsumowałam w poście z grafiką z wyzwaniem 42 dni bez, którą możecie pobrać także dla siebie.

Bycie grubym nie jest fajne

Post warzywno-owocowy według zasad dr Dąbrowskiej to idealna okazja do tego, żeby tej głowie udowodnić, że odchudzanie nie zaczyna się od policzenia listków sałaty, zmniejszenia talerza, ani zakupu wagi. Początkiem jest zmiana myślenia, która jest dla mnie tak k*rewsko trudna, jak nic innego w życiu. O jeny! Pierwsze przekleństwo na blogu, ale tylko ono oddaje skalę mojego otępienia umysłu, które doprowadza mnie do bycia, mówiąc wprost, otyłą. A bycie otyłą nie jest fajne, ładne ani zdrowe. I żebyście mnie źle nie zrozumieli, nie chodzi o to, żeby siebie nie lubić. Bo lubić trzeba i TO BARDZO, tylko wtedy możemy zacząć zmiany, które dadzą nam wieczne szczęście i zadowolenie z samych siebie.



Zaczęłam post właśnie dlatego, że lubię siebie. I chcę dla siebie dobrze. Z głupoty, lenistwa i pewnie jakichś różnych innych powodów, które chyba nawet nie są istotne, pozwoliłam, żeby moje ciało ucierpiało. I dusza też. Nie ma bata, żeby w niezdrowym ciele był zdrowy duch. Ej, chyba każdy z Was słyszał to powiedzenie, prawda? Babcia, mama, panie przedszkolanki, nauczycielki biologii i higienistka szkolna miały rację — w zdrowym ciele, zdrowy duch. I nie jest to z mojej strony bullshit, ale efekt przemyśleń, wywołanych 28-dniowym ćwiczeniem silnej woli, które jest totalnym oczyszczeniem ciała. Czy jestem zadowolona na postu? Na tym etapie mogę tylko napisać, że bardzo.

Tydzień trzeci

Przyznam szczerze, że pisząc podsumowanie dziś, w piątym tygodniu postu, sama nie wiedziałabym jaki w sumie był tydzień trzeci. Na szczęście zrobiłam krótkie notatki, z których wynika, że… nawyki wdrażane przez pierwsze 14 dni spowodowały przyzwyczajenie i coraz większą ochotę na eksperymenty kulinarne. Towarzyszyło mi świetne samopoczucie, kładłam się spać o 22 i wstawałam o 5-6 rano. Nigdy nie wysypiałam się lepiej. SERIO.

Tydzień czwarty

Nie będę oszukiwać — był dość ciężki. Przez pierwsze 3 dni miałam efekt plateau, czyli zatrzymanie wskazówki na wadze. W poprzednich próbach pozbycia się kilogramów to właśnie ten moment powodował zwątpienie. Tym razem było równie ciężko, ale w końcu machina znów ruszyła. Zaznaczę tu, że przygotowania do postu zaczęłam na początku kwietnia dietą 1300 kcal, która spowodowała u mnie spadek 2 kg. Dlatego spodziewałam się, że zastopowanie spadku kilogramów nastąpi prędzej czy później.


„Ale ile schudłaś???”

To pierwsze pytanie, które dostaję, kiedy dzielę się relacjami na moim Stories. Podkreślę, że ja post rozpoczęłam dlatego, że chcę oczyścić organizm i wyleczyć się z otyłości. Efektem tego jest spadek kilogramów, a u mnie start z wysokigo pułapu spowodował przez te 28 dni utratę 11 kilogramów. Czuję się wyśmienicie, pełna energii i optymizmu — szykuję się na ostatnie 14 dni postu. Po tym napiszę Wam pełne podsumowanie, a po… Po będę dzielić się etapem wychodzenia, który jest równie ważny jak sam post.

Nie ma diet cud i ta absolutnie nią nie jest.
Cudem jest tylko zmiana myślenia.

Do przeczytania!

Magda
O Autorze

Inżynier informatyki z wielkim sercem do… designu! Projektantka UI & UX, web designer oraz nauczyciel akademicki WIT. Właścicielka najpiękniejszego bloga w sieci :)

PODOBNE WPISY

11 gadżetów, które przydają się na diecie
October 19, 2018
Aby zerwać z nawykiem — wyrób sobie nowy! Planner postanowień do druku
August 01, 2018
5 aplikacji, które towarzyszą mi w odchudzaniu
5 aplikacji, które towarzyszą mi w odchudzaniu
July 10, 2018
Przepisy: Dieta warzywno-owocowa — gołąbki
May 24, 2018
Wyzwanie 42 dni "bez" — grafika do druku + moje podsumowanie 14 dni postu Dąbrowskiej
Wyzwanie 42 dni “bez” — grafika do druku + moje podsumowanie 14 dni postu Dąbrowskiej
May 21, 2018
Przepisy: Dieta warzywno-owocowa — frytki z keczupem
Przepisy: Dieta warzywno-owocowa — frytki z keczupem
May 13, 2018
Przepisy: Dieta warzywno-owocowa — leczo
May 11, 2018
Ogarniamy kilogramy! Tablica pomiarów i wagi do druku
September 21, 2016
Planowanie tygodniowego menu + grafika do druku
October 20, 2015